| |
| Tak sobie łaziłam po stronach, wlazłam na żurnala i się zmartwiłam. Albowiem pajęczyną zarósł. Właśnie się wykurowałam z choroby, która położyła mnie na czas ferii. Ale tak to jest, gdy po 15 minutowym siedzeniu w saunie idziesz do lodowej jaskini, gdzie jest - 20 stopni <brawo ja>.
W avatarze jest doktor Carlisle Cullen ze sławetnego Twilight. Chciałabym zauważyć, że nie Edward bo temu panu już dziękujemy - nie lubimy go, wolimy ojca ]:->. ~oOo~ Nefrowiec ogląda reklamy i jest zszokowany. - CHESZ TEGO CHUCK?! Co to jest, ja się pytam? A pamięta ktoś jeszcze starą "Gierrropaaa!"? Klasyka, chlip.
edit www.youtube.com/watch znalazłam! | |
|
| Miałam śliczną, długą notkę i skasowało mi! Ehhhh.... Więc po krótce przedstawię, co się wydarzyło od ostatniego wpisu. 1. Awaria prądu to zuo. Gdyby mój referat nie leżał jeszcze ciepły na biurku, prawdopodobnie dostałabym szału. Poza tym, nienawidzę, gdy tak nagle gaśnie światło. Oczywiście, rodzeństwo postawione na nogi. Pocieszać najstarzą siostrę. Straty? Panele w wosku i koszula nocna Nefrowca + oparzenie I-szego stopnia i zszargane nerwy. 2. Nowy szał. Kto nie oglądał prześmiewczej kompilacji filmików nie zrozumie czemu Nefrowiec chodzi po korytarzu, ze zwieszoną głową i śpiewa "Zawsze niech będzie słońce" Zainteresowanych odsyłam TUTAJ.Polecam. Głupota ludzka czasami nie zna granic. 3. Zrozumiałam chemię. Sukces. 4.
Próbuje znaleźć przyjaciela - chłopaka. Rezultaty? Zero. Jedni gadaja albo o seksie, albo o sporcie. Jeśli nie, to gadają o Tibii i Fifie 2009. Mój scenariusz? Spotykam Go w bibliotece i zaprzyjaźniamy sie, jako dwa mole książkowe. Marzeeenie. 5. Nauczycielka od polskiego chyba ma ze mną na bakier. Po kłótni. Ja: - Syzyfowe prace nie mają akcji, jest to książka nudna i monotematyczna. P: - No, Harry Potter to na pewno nie jest. Ja: - I Bogu dzięki. Oraz ostetancyjne odwrócenie głowy i zero "dzień dobry". Teraz wyraźnie szuka okazji, żeby mnie czymś zdołować. Nie uda jej się. 6. Casting na Mirrielu dla pana SS na betę. Wyżej wymieniony do niczego sie nie przyznaje. Niemniej, polecam. Teksty innych autorów po prostu rozwalaja na łopatki. Mirrielowcy to doprawdy ciekawa grupa ludzi. Rzekłam. - Mood:nostalgic

| |
|
| Tak, tak, tak, wieeem. Jestem zuo, leń i degeneruch, co ja poradzę?! Istnieje taka instytucja jak szkoła. Szkoła czyli miejsce, gdzie Nefrowiec udaje, że sie uczy i jakoś zdał do ostatniej klasy.
Dziś wych oddała testy próbne, komentujac przy tym, może nie dobitnie, żeśmy debile, i że nasze rozprawki były tak złe, że aż bolało. Kolega wymyślił nowy tytuł dla filmu "Koń Trojański". Ma zamiar zostać drugim Tarantino? Jeśli tak, to ja idę na ten film. W każdym razie, napisałam na 38, najwyższy wynik, jestem z siebie dumna i kocham być humanistką. Zobaczymy jak poszeł mój kochany angielski, a z matmy mogłaby w ogóle nie oddawać, bo aż boję sie pomyśleć, co mogłam dostać. A także nasza wych wymyśliła nową wymówkę, żeby nie puszczać nas do toalety. Kolega chciał wyjść. Oto odpowiedź Rudej: - Patryk, ty jeszcze zemdlejesz, głowę sobie o kibel rozwalisz, a ja pójdę do więzienia. Aha, no i ogłoszenie duszpasterskie. W kawiarence można zjeśc sobie gofry, ale za niebotyczną cenę 2 zy ły.
Arigato ^________^ | |
|
| No wróciłam. Housemania trwa. Jeden odcinek lepszy od drugiego. W miedzyczasie staram sie poskładać wszystkie FF do kupy, ale otoczenie jakoś nie chce mi w tym pomóc.
Jestem optymistką. Dla mnie LIB.
Ale i optymiści czasami nie wytrzymują.
ZUy Michacz zaraził mnie manią do Final Fantasy. I z góry - TO nie było w polsce. Jest na youtube z angielskimi napisami. Tutaj! <--- jakby ktoś chciał obejrzeć, zna podstawowy angielski, to polecam. Jeżeli ja zrozumiałam, nie powinniście mieć z tym problemu.
Teraz odliczamy tylko do urodzin brata, wyjazdu na Campo Bosco do Czerwińska i początku roku szkolnego. I ta perspektywa WCALE mnie nie przeraża.
Jak być optymistą to na cąłego. | |
|
| Razem z Cal narkotyzujemy się House'em. Czy tylko mi on przypomina Snape'a? Ja też wymęczyłam tekst na pojedynek. Jak to jest, ze najpierw człowiek rzuca rękawicę, a potem jojczy cały dzień?
Mama: - A wygrałaś chociaż jeden pojedynek? Ja: - Tak (po cichu) walkowerem A tak poza tym, to ostatnio czytałam Snarry i nie dostałam torsji. Dziwne... Dodałam też zdjęcie na phbl. Kto ma mocne nerwy, może zajrzeć. Ja | |
|
| Zmieniłam Żurnalek, jak widać. I adres i wygląd. Dzięki Cal, juz Ty sama wiesz za co ;-)
Erm, co ja robię? Nudzę się i czuję, jak jedynaczka. Brat w szpitalu, siostra poza domem (nawet jej mi czasem brakuje, co jest dziwne). I tak z nudów pocieszam się Jack'iem. Tylko rumu mi brakuje xD. I mogłoby wyjść słońce, bo wyglądam jak albinos po przejściach. Pojadę szukać Sylasa (tak, wiem, że on nie żyje, ja jestem inna -.-) Narkotyzuje się soundtrackami, Drarry (krwawe lizaki, gdzie dostanę?). Puszczałabym rocka, ale mi sie nie chce. Takie uszodające to nie dla mnie, przynajmniej narazie. A, może kiedys zmienię szablon. I będzie w nim Sam. Wiadomo jaki Sam :evil laughing:. Tak, wolę Sama niż Dean'a! Jestem inna! Dzisiejszy najlepszy tekst. Nefre vel. Upierdliwiec grzecznie wraca z warzywniaka, a na rękach piastuje wiklinowy kosz. Jakiś "pan" wychyla się z samochodu i pyta (nawet grzecznie): - Czerwony Kapturku, co niesiesz w koszyczku? {pomijając fakt, że miała na sobie bluzę koloru żygowin} Zignorowałam go jednak, bo nie będę sie wdawać w dyskusje. Nawet w środku ruchliwego "miasta" <--- <turla się> I biedny pan w ciężarówce Biedronka. Zapytał mnie o drogę do Godkowa, a ja kazałam mu jechać na Ornetę (dla niezorientowanych - zupełnie inny kierunek i nadłożenie drogi). Kocham bycie inną. | |
|
|